Posąg Zeusa w Olimpii

Z siedmiu cudów świata starożytnego do dnia dzisiejszego przetrwały jedynie piramidy. Pozostałe uległy zniszczeniu naturalnie lub celowo, lub słuch o nich zaginął. Niemniej jednak pamięć o nich trwa w świadomości pokoleń ludzkich, dzięki czemu nawet w XXI wieku potrafimy przytoczyć garść faktów na ich temat.

Jednym z cudów świata nie oszczędzonych przez upływ czasu, był posąg Zeusa w Olimpii znajdujący się w świątyni poświeconej temu bogu. Zadanie wykonania tego cudu architektonicznego kolosalnych rozmiarów zostało zlecone ateńskiemu mistrzowi, rzeźbiarzowi Fidiaszowi. Ten, mając już na koncie monumentalną rzeźbę Ateny na Akropolu, uważany był za najlepszego w swoim fachu. Źródła wskazują, że przybył do Olimpii około 437 roku i szybko wziął się do pracy. Rezultat jego działań przerósł ludzkie oczekiwania: posąg władcy Olimpu  miał mieć wysokość 13 metrów, wykonany był całkowicie ze złota i kości słoniowej oraz umieszczony był na marmurowym piedestale. Na głowie miał wieniec laurowy, nawiązujący do Igrzysk Olimpijskich, których był patronem. Rdzeń rzeźby wykonany był z drewna, którego jak podają źródła zużyto nawet ok. 780 m³. Złota zaś przypuszczalnie zużyto około 20 kg. Zeus siedział na tronie, w jednej dłoni trzymał statuę bogini Nike, a w drugiej berło jako symbol swojej władzy nad innymi bogami. Szaty wykonane zostały ze złota i były bogato zdobione najrozmaitszymi ornamentami roślinnymi i zwierzęcymi. W rezultacie powstało jedyne w swoim rodzaju dzieło, które opiewali w swoich zapiskach filozofowie antyczni, jak Cyceron, czy Pauzaniasz.

Pod koniec IV wieku zabroniono jednak pogańskich wierzeń i Sanktuarium w Olimpii przestało odgrywać znaczącą rolę. Wciąż wzbudzający podziw zabytek architektoniczny pod postacią posągu Zeusa przeniesiony został do Konstantynopola, gdzie szybko nastąpił jego koniec. W tragicznym pożarze miasta w 462 n.e. zniszczeniu uległo nie tylko ono samo, ale przede wszystkim rzeźbę całkowicie strawiły płomienie. Nie ocalały żadne kopie tego pięknego pomnika architektury.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *