Zamieszkaj na tratwie.

Długo zastanawiałam się zanim zdecydowałam się na mieszkanie ken w pływającym domu. Jego budowa to spore wyzwanie i koszty związane z niekonwencjonalnymi rozwiązaniami konstrukcyjnymi. Miałam też naturalne obawy o niestabilność, z jaką takie domy SA kojarzone. Bałam się, co będzie w przypadku powodzi, które są charakterystyczne dla naszego kraju, co będzie w przypadku burz i załamań pogody, czy mroźnych zim, gdy rzeki pokryte są lodem. Obawiałam się wiosennych odwilży i pływających kier lodowych. Wszystko to musiałam przecież wziąć pod uwagę. Okazuje się jednak, ze konstruktorzy domów na wodzie są w pełni świadomi tych zagrożeń i budują domy dostosowane do specyficznych warunków. Tworzą domy lekkie, o konstrukcji zbliżonej do statków, które pływają po różnych wodach od wielu lat i do tego celu zostały stworzone. Dom na wodzie jest jak jacht, tyle tylko, że ma inny kształt i inne rozmieszczenie pomieszczeń wewnątrz tak, aby przypominał zwyczajny dom. Teraz, kiedy minęło już 5 lat odkąd mieszkam na wodzie, wszystkim gorąco to polecam.

Szczególnie, jeśli ktoś lubi niecodzienny styl życia, przygodę i zmienność. Jest to fantastyczne rozwiązanie, które z codzienności czyni ciągłą przygodę. Każdy dzień jest inny, niepowtarzalny i pełen wrażeń. W Polsce, niestety nie mamy jeszcze odpowiednich przepisów prawnych, które pomogłyby rozstrzygnąć kwestie meldunkowe i miejsc stałego pobytu osób, które mieszkają w pływających domach, mimo iż na świecie jest to coraz częściej spotykane rozwiązanie, i rządy innych krajów, już dawno postanowiły uregulować to prawnie. U nas niestety, ciągle jest to traktowane, jako szaleństwo i urzędnicy nie widzą potrzeby zajmowania się tą kwestią. Dlatego, póki co, dla porządku zameldowana jestem u mamy „na lądzie” a mieszkam na swojej „tratwie” i niestety ze sprawami urzędowymi muszę borykać się w Krakowie, nawet jeśli aktualnie zamieszkuję Wisłę w Warszawie lub przystań w Sopocie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *